Wpis

wtorek, 16 lutego 2010

Sezon na farmie

Byli skazani na siebie przez sześć tygodni: zawodowy snowboardzista z Czech, angielski kryminalista, absolwent socjologii na francuskim uniwersytecie i były przewodniczący zakładowej "Solidarności" ze Śląska.

Farma Jamesa nie należy do największych w hrabstwie Kent. Są tu i takie, w których co sezon pracuje po 200-300 osób - pickerów (ang. zbieraczy). U Jamesa ma być ich tylko trzynastu.

James prowadzi farmę ze swoim bratem i jego synem. Pracy nie dostanie się tu z ogłoszenia, lecz wyłącznie dzięki poleceniu osoby przez kogoś, kto pracował tu wcześniej.

Farma składa się z trzech sadów, w których rośnie siedem gatunków jabłek. Oficjalnie zbiory zaczynają się pierwszego września. Tego dnia na farmie są już cztery osoby. I pies.

Wiesiek jest rencistą z Polski. Zdenka jest Czeszką, ale przyleciała ze Szwajcarii, gdzie trenowała snowboard ze swoim chłopakiem. David przyleciał z Indii, gdzie mieszkał przez ostatnie pół roku, a Wayne - spod Manchesteru, skąd przywlókł ze sobą cały dobytek, w tym sukę Megan.

Schabowy z haszyszem

Pickerzy mieszkają w przyczepach kempingowych nazywanych tu z angielskiego karawanami. Przyczepy są jedno-, dwu- i trzyosobowe. Stoją kilkadziesiąt metrów od domu właścicieli.

W środku mieści się kuchnia dla pickerów, która na sześć tygodni stanie się miejscowym centrum towarzyskim. W kuchni miesza się wszystko: zapach schabowego z zapachem haszyszu, czeskie przekleństwa z francuskim reggae, odgłos wbijanych lotek do darta z warczeniem psa.

Schabowy to specjalność Wieśka, który przywiózł ze sobą dwie walizki jedzenia przygotowanego przez żonę. Przyjechał autokarem, bo w samolocie musiałby płacić za nadbagaż, a tego chciał uniknąć. Pracę na farmie załatwił mu kolega, który pracował u Jamesa przez kilka sezonów. Tym razem nie przyjechał ze względu na wypadek żony.

Wiesiek czuje się nieco zagubiony. Nie zna angielskiego. Mija trochę czasu, zanim orientuje się, że Anglicy nie zrozumieją go, nawet gdy po polsku będzie mówił bardzo powoli. Irytuje go to tak bardzo, że wygarnie Wayne'owi: - Chińczycy potrafią, to i ty mógłbyś się polskiego nauczyć!

Już na początku sezonu David kłóci się z Wayne'em. - To, że był w Indiach, nie znaczy, że jest prawdziwym podróżnikiem! - oburza się David. - Takich jak on pełno widziałem w Indiach i Tajlandii. Potrafią tylko śmiecić i nic więcej.

33-letniego Davida tak naprawdę złości coś innego - nie podoba mu się, że Zdenka uwielbia Megan. Od uwielbienia psa jest niebezpiecznie blisko do uwielbienia jego właściciela. A Zdenka to przecież jego zdobycz. To on załatwił jej pracę na farmie po tym, jak poznali się trzy lata wcześniej w Nowej Zelandii. - Mieliśmy tam romans - tłumaczy - ale to w zasadzie nic poważnego - zastrzega.

Jeszcze raz i wracacie do domu

Na farmę dojeżdżają kolejni Polacy, Czesi i Estończyk. Sezon zapowiada się fatalnie, bo przez cały sierpień było sucho i jabłka są bardzo małe. A James płaci tak jak zawsze: dziesięć funtów za skrzynię bramley'i i po dwanaście za skrzynię pozostałych gatunków.

Dziennie picker zarabia od 40 do 120 funtów. Zależy od gatunku jabłek, ich wielkości, pogody i doświadczenia zbieracza. Picker spędza w sadzie po dziewięć-dziesięć godzin dziennie. Przed nim dwa rzędy drzew, rząd skrzyń na drodze, na ramionach - kosz.

James jest wściekły na marny sezon nawet bardziej niż pickerzy. Ci doświadczeni mówią, że go nie poznają. Chodzi pomiędzy rzędami jabłoni i sprawdza zebrane owoce. Jeśli są mniejsze niż wyznacza to odpowiedni pierścień albo są choć trochę poobijane, robi awanturę. - What the f... is this? Co to k... jest? To g..., a nie jabłka. Jeszcze raz i wracacie do domu!

Wieczorem pickerzy gromadzą się w kuchni. Rozmawiają i palą haszysz. To jedyna rozrywka na farmie. W wiosce są jeszcze dwa puby, ale piwo jest tam za drogie.

Pickerzy chwalą zdobyty przez Wayne'a towar. Podobno pochodzi z Pakistanu. Aby go kupić, wystarczy przejść przez sad i przeskoczyć ogrodzenie. Kilkaset metrów dalej stoi chatka, w której mieszka pewien Szkot. To on diluje w okolicy.

Więzienie imprezuje

Po powrocie z sadu każdy musi wpisać się do zeszytu leżącego w kuchni. Liczba zebranych skrzyń, stawka, przepracowane godziny. Najgorzej wypada Wayne, któremu w zrywaniu ciągle przeszkadzają telefony. Dzwonią matki jego dzieci. Wayne lekko nie ma, bo dzieci ma szóstkę. Z trzema różnymi kobietami.

Kiedy rozmawiamy o piłce nożnej, Wayne wspomina: - Najlepszy był mecz Anglia - Niemcy, który wygraliśmy 5:1. Całe więzienie wtedy imprezowało!

Grzecznie pytam, czy był tam jako pracownik, czy jako gość. - Jako gość - odpowiada z uśmiechem.

Co drugi wieczór Zdenka znika gdzieś razem z Davidem. David ma samochód. Mówią, że jadą do najbliższej większej miejscowości. Po powrocie jedzą wspólny obiad i idą spać do Zdenki. - Nie mogę spać u siebie, bo denerwuje mnie Wayne - tłumaczy niepytany David.

Edukację zakończył na podstawówce i od dwunastu lat jest pickerem. Jesienią zbiera jabłka u Jamesa, a zimą kwiatki w Kornwalii. Trzy miesiące pracy w roku pozwalają mu przeżyć pozostałą jego część. Zawsze poza Anglią. Mieszkał już w Tajlandii, Indiach, Indonezji, Australii i Nowej Zelandii, gdzie poznał Zdenkę.

Zdenka od roku ma innego chłopaka - Czecha. Połączyła ich pasja do nart. Pavel jest zawodowym snowboardzistą, przez co pół roku spędza w Szwajcarii, gdzie są najlepsze warunki do treningów. Po zakończeniu sezonu jabłkowego Zdenka planuje wrócić tam z Pavelem.

Murzynka Wieśka

Najwięcej pije Wiesiek. Ma 51 lat i szuka polskiego towarzysza, któremu będzie mógł wszystko opowiedzieć. O tym, jak działał w podziemiu jako przewodniczący zakładowej "Solidarności", o tym, jak pracował na kopalni, ale miał wypadek i został rencistą, jak jeździł na wszystkie górnicze demonstracje do Warszawy, o tym, jak miał Murzynkę, o tym, jak miał Wietnamkę, jak miał Czeszkę i inne dziewczyny z pobliskiego akademika w Gliwicach.

Dziś Wiesiek ma dwójkę dzieci i żyje z górniczej renty. Dorabia, pracując przy remontach i hydraulice. Jabłka zbiera po raz pierwszy i bardzo mu zależy, żeby James zechciał go na kolejny sezon. Zbiera jabłka bardzo dokładnie, a pierwszego dnia dał właścicielom farmy statuetki z węgla - taki symboliczny prezent za przyjęcie do pracy.

Wayne zazdrości Davidowi wspólnych wyjazdów ze Zdenką do miasta. Za pierwszą wypłatę kupuje używanego forda. Jedzie nim na urodziny swojego starszego syna. Na farmę wraca z workiem marihuany, z której sporządza "magiczne ciasteczka". Przez dwa tygodnie częstuje nimi wszystkich. Nieświadomy niczego Wiesiek staje się bardziej rozmowny.

Na farmę dojeżdżają czescy snowboardziści - Pavel, Jan i Lucka. Wszyscy chcą na farmie dorobić, bo z samych nart nie idzie się utrzymać.

Pavel to chłopak Zdenki. Ma 32 lata i szykuje się na ostatni sezon kariery. Wcześniej trenował boks. Teraz zastanawia się, czy nie wypróbować go na Davidzie.

Lucka studiuje weterynarię w Czechach, a Jan skończył we Francji socjologię. Temat pracy magisterskiej: "Wpływ marihuany na poczucie tożsamości".

Pickerskie oddechy

Deszcz nadal nie pada, jabłka rosną bardzo powoli. Sfrustrowany James wyżywa się na pracownikach - robi wielką awanturę, gdy przesiadują pewnego wieczoru w kuchni, innym razem organizuje poranne przemówienie, podczas którego nakazuje mycie zębów, ponieważ ma dość śmierdzących pickerskich oddechów.

W piciu Wieśkowi dorównuje Anglik Johnny. Z tym, że ten zaczyna już rano, podczas pracy. Któregoś dnia piją nawet razem. Ze słownikiem polsko-angielskim, do którego po kolei co chwilę zaglądają, by móc się jakoś porozumieć.

Johnny jest na farmie Jamesa już drugi raz. Przyprowadził go tu Wayne, który znał go z innej farmy. O 31-letnim Johnnym wiadomo tyle, że urodził się w Londynie, używa fałszywego nazwiska i ma siedmioletnią córkę, która co weekend odwiedza go tu z matką - pół-Cyganką, której rodzice sprowadzili się do Anglii z Węgier.

Wayne powoduje stłuczkę w pobliżu miejscowego sklepu. Wjeżdża w zaparkowany samochód, po czym ucieka. Musi uciekać, bo nie ma przecież prawa jazdy. Auto ukrywa u znajomego z innej farmy.

Każdego dnia pickerskie statystyki są takie same - najwięcej jabłek zerwał David, najmniej - Wiesiek. Wszyscy jednak wiedzą, w czym tkwi tajemnica Anglika, i coraz głośniej o tym plotkują. Nie dość, że nie zapełnia żadnej skrzyni do końca, to jeszcze połowę dobrych jabłek zostawia na drzewach. Zbiera tylko te, po które nie musi się schylać albo przedzierać między gałęziami. Najbardziej denerwuje to Wieśka i Pavela. Dobrze wiedzą, że gdyby oni zbierali w taki sposób, już dawno wylecieli by z farmy. Bo kiedy nie jesteś Anglikiem, James złośliwie wytknie ci nawet jedno niezerwane jabłko.

Kilka lat temu na farmie pracowały dwie Ukrainki. Codziennie brały amfetaminę, dzięki czemu zbierały dwa razy więcej jabłek od pozostałych pickerów. James nie chciał ich jednak więcej widzieć, ponieważ ilość nie szła w parze z jakością. Co innego Borys - Rosjanin, który potrafił zerwać w ciągu dnia nawet dwadzieścia skrzyń dobrych jabłek, przez co stał się legendą farmy.

Kiedy dwóch Polaków "porwało" z samochodu na parkingu pluszowego królika, było jasne, że nowa maskotka farmy musi nazywać się Borys. Do końca sezonu królik Borys zajmuje honorowe miejsce przy kuchennym stole, dzierżąc w dłoniach puszkę piwa oraz ogromnego skręta.

Ktoś wpisuje go nawet do zeszytu ze statystykami zbiorów, przypisując pluszakowi rekordy zebranych jabłek. Żart spodobał się nawet Jamesowi. - Chcę go tu mieć na następny sezon! - śmieje się.

Sezon się kończy. Nikt nikogo nie pobił. Tylko lustro z kuchni zniknęło. Rozbiła je kuchennym tasakiem Zdenka po tym, jak przesadziła z alkoholem i haszyszem. Czeszka wraca do domu razem z Pavelem. David samotnie wylatuje do Brazylii, gdzie zamierza ćwiczyć capoirę.

Wszyscy planują wrócić na farmę za rok. Wiesiek postanowił nawet nauczyć się do tego czasu angielskiego.

(Reportaż publikowany w Gazecie Wyborczej z dnia 3 lutego 2010 r.)

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
luk.tom
Czas publikacji:
wtorek, 16 lutego 2010 11:58

Polecane wpisy

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny