Wpis

niedziela, 12 lipca 2009

Czar Kobiety-Łani

Krystyna Janda oczarowała dublińską publiczność trzykrotnie. Dwa razy uczyniła to na scenie, występując w monodramie “Ucho, gardło, nóż”, a dzień wcześniej na konferencji prasowej, którą prowadził Krzysztof Zanussi.



To właśnie uznany na świecie reżyser przedstawiając na konferencji Krystynę Jandę nazwał ją “kobietą-łanią”. Tłumaczka uprościła to określenie do “pretty girl”, co wywołało lekkie wzburzenie Zanussiego: kobieta-łania to na pewno nie jest “pretty girl” - śmiał się reżyser. To moje własne określenie, które idealnie oddaje charakter pani Jandy!

O czasach komunizmu

Rozmowa reżysera z aktorką dotyczyła nie tylko spraw filmu i teatru, ale również życiowych wyborów, jakich przyszło dokonać bezkompromisowej aktorce, m.in. sprzeciwu wobec komunistycznych władz. To było oczywiste – tłumaczyła Janda. Chociaż tamta władza uważała aktorów za głupków, wszyscy ważali, że winę ponosi zawsze reżyser. Jednak kiedy grałam w Niemczech czy Francji zawsze miałam rewizje osobiste na granicy. Dziś mam status pokrzywdzonej – okazało się, że moje mieszkanie było wielkorotnie przeszukiwane, czego ja przez lata nie dostrzegałam. Jednak największą karą było to, że przez brak mojego poparcia dla ówczesnej władzy, nie mogłam zagrać w “Wyborze Zofii”.

Emigracyjna “skaza”

Pod koniec spotkania padło pytanie od publiczność na temat rozczarowania współczesną Polską i emigrantów, którzy dla wielu Polaków są “skazą”. Zawód zawsze będzie – tłumaczył Krzysztof Zanussi. Oczekiwania zawsze będą wieksze od tego, co da rzeczywistość. Co do “skazy” emigracyjnej to sam pochodzę z rodziny przybłędów. Jeszcze mój dziadek mówił ze skazą. Dopiero mój ojciec zaczął mówić idealną polszczyzną, wręcz przesadnie poprawną, co przeszło zresztą na mnie. W Europie trzeba trzeciego pokolenia, żeby w pełni się zintegrować w nowym kraju.

Moje rozczarowanie było bardzo gorzkie – opowiadała o zmianach w Polsce Janda. Przede wszystkim w kwestii tego, jak silne były ruchy nacjonalistyczne, populistyczne, antyeuropejskie, antysemickie. Nie spodziewałam się tego po Polsce i Polakach. Któregoś dnia powiedziałam sobie: to już nie jest mój kraj – mówiła aktorka. Kwestię rozczarowania Polską zakończył Krzystof Zanussi: to jest ta dziwna tajemnica polskości, która z jednej strony przeraża, a z drugiej zachwyca. Ale ten zachwyt chyba przeważa.

Spektakl wojennej traumy

W niedzielę Krystyna Janda oczarowała publiczność dwoma spektaklami w dublińskim Tivoli Theatre. Ze swoim mocnym chrakterem “kobiety-łani” idealnie wpisała się w rolę Tonki Babić, bohaterki monodramu “Ucho, gardło, nóż”. Z początku widzów uderzyło nagromadzenie wulgaryzmów (zresztą entuzjastycznie przyjętych) w tekście monodramu, co – jak się okazało – było całkowicie uzasadnione ze względu na traumy i wewnętrzne wyniszczenie bohaterki. Bohaterki, która – mimo swojej energii - z początku wydaje się być kolejną, zgorzkniałą pięćdzisięciolatką, cierpiącą wyłącznie na niedobór estrogenu. Stopniowo jednak wprowadza publiczność w swoją opowieść, która odsłania prawdziwe źródło jej frustracji i zgorzknienia - bałkańską wojnę, która zniszczyła wszelki aksjomaty trzymające jej uczestników w ryzach tzw. normalności.

(Tekst opublikowany na łamach tygodnika "The Polish Times - Życie w Irlandii", następnie przedrukowany przez portal WP.pl)

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
luk.tom
Czas publikacji:
niedziela, 12 lipca 2009 01:50

Polecane wpisy

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny